piątek, 24 października 2008
Varanasi cd..
środa, 22 października 2008
my mamy zegarki,oni maja czas
Dotarlismy do Varanasi.W optymistycznych zalozeniach przed wyjazdem obstawialem,ze dotrzemy do Guwahati,czyli bramy do stanow polnocno-wschodnich okolo 21-22.10,ale Indie plany nam zweryfikowaly i puszcza nas tam dopiero 27.10.Opoznily nas troche problemy ze zdobyciem permitu (dzis podobno juz wyrobiony,czekamy na maila z jego skanem) i brak biletow na kolej z Varanasi do Guwahati.No nic,jesli gdzies trzeba utknac to Varanasi jest naprawde dobrym na to miejscem..
Jesli gdzies poczucie czasu przestaje byc najwazniejsze,to na pewno w Indiach jako takich a w Varanasi w szczegolnosci.Indie same w sobie ucza cierpliwosci,dzis na przyklad nasz pociag z delhi mial 3h spoznienia,z czego polowe spowodowala biedna hinduska ktora wywinela chalupca wychrzaniajac sie na schodku pociagu prosto na peron a druga polowe przeczekalismy w polu,jakies 1.5km od stacji koncowej.
Wlasnie wrocilismy z oddalonych od centrum ghatow gdzie pali sie miejscowa biedote,ktora nie stac na pochowek i spalenie drozszym(lepszym) drewnem.Ciala pala sie wiec powoli,a rodzina i przypadkowi przechodnie siedza i patrza.Siedzielismy z nimi jakies pol godziny,zaledwie kilkanascie metrow od stosow.Doswiadczenie ktore na pewno uczy pokory wobec czasu,majacego w Indiach zupelnie inny wymiar niz ten znany nam na co dzien..
Pozdrowienia z Varanasi
poniedziałek, 20 października 2008
przeurocze życie w Delhi
permit story cd..
jest przed 7 rano,od wczoraj rana jestesmy na nogach,nasze plecaki w "cloak room" na dworcu new delhi wlasnie stanowia pozywke dla masy hasajacych tam szczurow a do spotkania w sprawie permitow pozostaly jeszcze 3h.w kafejce na paharganj do ktorej sie wlasnie wbilismy na glebie spi wlasciciel sikh a przy kompie siedzi rusek wesolo gaworzacy na skypie.
ostatnie 2 dni dreptalismy po Bundi i Kota,opis tego z racji nieprzytomnosci autora bedzie nastepnym razem,a zamiast tego fotki.
piątek, 17 października 2008
permit story
Lokujac sie na Paharganju bo odespaniu wczorajszego zmeczenia pochodzacego z butelki nabytej w Dubai duty free z cola dzis probowalismy zalatwic permity do Arunachalu.Klawiatura na ktorej to pisze pochodzi z wczesnych lat 80-tych i dziala wybiorczo,wiec ogranicze sie do stwierdzenia,ze hinduska biurokracja nie ma sobie rownych na calym swiecie..po 3 h w ministerstwie spraw wewnetrznych okazalo sie,ze to zupelnie nie tam,tylko w arunachal bvagan,gdzie okazalo sie,ze to niezupelnie tam tylko tuz obok podobno,wiec po poltorej godziny poszukiwan w okolicy i nastepnie 15min jazdy riksza znalezlismy arunachal ministry of turism.Ale to znow nie do konca bylo to,na szczescie dostalismy odpowiednie namiary i nasz "hindu friend" Jamoh Umbrey z Liza Wold Travels insallah w poniedzialek skoluje permity,takze do tego czasu posiedzimy w Bundi,dokad ruszamy dzis wieczorem.
Nasza wiara i przekonanie,ze jest tam fajnie, wzrasta proporcjonalnie do ilosci klod rzucanych nam pod nogi,zebysmy tam nie pojechali.
A co do Indii to nic sie nie zmienily,nadal jest to najbardziej fascynujacy syf na ziemi.Ale Delhi juz nosi znamiona "swiatowej metropolii".Czesc terminalu lotniczego zostala zrewitalizowana (zlosliwi twierdza,ze na potrzeby teledysku bolywoodzkiego,moga miec racje),widzielismy tez jeden nowoczesny autobus miejski oraz hotspot w turist office na dworcu kolejowym New Delhi.Nowoczesnosc w domu i zagrodzie:)
Pozdrowienia z Paharganj
poniedziałek, 13 października 2008
piątek, 10 października 2008
post radosny
Lariam trafił w me ręce!
Wszystko dzięki znakomitemu zorganizowaniu naszej Poczty,Poczty Polskiej!
Powinniśmy byc z niej dumni! 100 lat!!
post frasobliwy..
Zostały 4 dni do wyjazdu...Lariam z Krakowa leci już 4 dni i nie doleciał wciąż...
Gołębie pocztowe są szybsze.
I cykliści.Pocztowi.
Nie polecam Poczty Polskiej.
środa, 1 października 2008
jeszcze 14dni.
Do wyjazdu zostały 2 tygodnie.Po wielkich bojach udało się zdobyć ostatecznie potwierdzone (mamy nadzieje) numery na bilety rail&fly.Wymagało to około 8 maili i 5 telefonów,mimo,iż sprawa była prosta jak budowa cegły.W Indiach rozwiązali by to po pierwszym mailu,ale to podobno Trzeci Świat.
Z kwesti medycznych to wszyscy już mamy lariam, z tymże ja najlepszy,bo przeterminowany już o 3 miesiące.Nie ma to jak dobry kwas co tydzień;)
Wizy właśnie drukowane są w ambasadzie,powinny być w przyszłym tygodniu gotowe. Permity do stanów Indii gdzie są one wymagane można oczywiście zrobić w każdej ambasadzie Indii w świecie, ale w Warszawie ich nie dają.Pewnie się boją.Mają czego;)
