dotarlismy do Tezpur. 4 h w Tacie Sumo na hinduskich drogach.Napisac,ze hindusi sa szalencami na drodze, to nie napisac nic.Generalnie to,co dzieje sie tu na szosie to temat na osobny dluugi post.Chwilowo z braku czasu wiec tylko wzmianka,ze jutro Tata zawiezie nas do Dirang a pojutrze do Tawang.
Tymczasem 3 osobowy zarzad tego bloga przyznal sobie premie w postaci whiskey Bag Piper tytulem nadspodziewanie czestych wpisow (mniej lub bardziej bezsensownych) na niniejszym blogu,co jest osiagnieciem zdumiewajacym,zwazywszy na miejsce skad te slowa sa pisane:)
ps.Brahmaputra rulez,cholernie wielki kawal rzeki.
Pozdrawiamy
poniedziałek, 27 października 2008
niedziela, 26 października 2008
Assam'skie jadro ciemnosci
Po okolo 30 h w uroczym Brahmaputra Mail dotarlismy do Guwahati..Od Siliguri lalo,po obu stronach torow caly czas byla woda,takze morale nam spadalo systematycznie zblizajac sie do stolicy stanu Assam.Koncowka byla tak mroczna przez zapadajace tu juz o 17 ciemnosci,walacy monsunowy deszcz,dzika wprost wegetacje wokolo oraz zaciemniony pociag,ze wszystko to razem zywcem przypomnialo nam klimat "Czasu Apokalipsy"..jadro ciemnosci.Na cale szczescie juz w 6 hotelu znalezlismy wolny pokoj,po czym wesolo brodzac po kostki w blotnistej papce dotarlismy do jedynej czynnej kafejki internetowej gdzie wlasnie z niemala trwoga obserwujemy na stronkach nbp rosnocy kurs dolara.
Nastepne 2.5tyg prawdopodobnie spedzimy bez neta i zasiegu komorek,jak na jadro ciemnosci przystalo!:)
Pozdrowienia z Guwahati
Nastepne 2.5tyg prawdopodobnie spedzimy bez neta i zasiegu komorek,jak na jadro ciemnosci przystalo!:)
Pozdrowienia z Guwahati
piątek, 24 października 2008
Varanasi cd..
środa, 22 października 2008
my mamy zegarki,oni maja czas
Dotarlismy do Varanasi.W optymistycznych zalozeniach przed wyjazdem obstawialem,ze dotrzemy do Guwahati,czyli bramy do stanow polnocno-wschodnich okolo 21-22.10,ale Indie plany nam zweryfikowaly i puszcza nas tam dopiero 27.10.Opoznily nas troche problemy ze zdobyciem permitu (dzis podobno juz wyrobiony,czekamy na maila z jego skanem) i brak biletow na kolej z Varanasi do Guwahati.No nic,jesli gdzies trzeba utknac to Varanasi jest naprawde dobrym na to miejscem..
Jesli gdzies poczucie czasu przestaje byc najwazniejsze,to na pewno w Indiach jako takich a w Varanasi w szczegolnosci.Indie same w sobie ucza cierpliwosci,dzis na przyklad nasz pociag z delhi mial 3h spoznienia,z czego polowe spowodowala biedna hinduska ktora wywinela chalupca wychrzaniajac sie na schodku pociagu prosto na peron a druga polowe przeczekalismy w polu,jakies 1.5km od stacji koncowej.
Wlasnie wrocilismy z oddalonych od centrum ghatow gdzie pali sie miejscowa biedote,ktora nie stac na pochowek i spalenie drozszym(lepszym) drewnem.Ciala pala sie wiec powoli,a rodzina i przypadkowi przechodnie siedza i patrza.Siedzielismy z nimi jakies pol godziny,zaledwie kilkanascie metrow od stosow.Doswiadczenie ktore na pewno uczy pokory wobec czasu,majacego w Indiach zupelnie inny wymiar niz ten znany nam na co dzien..
Pozdrowienia z Varanasi
poniedziałek, 20 października 2008
przeurocze życie w Delhi
permit story cd..
jest przed 7 rano,od wczoraj rana jestesmy na nogach,nasze plecaki w "cloak room" na dworcu new delhi wlasnie stanowia pozywke dla masy hasajacych tam szczurow a do spotkania w sprawie permitow pozostaly jeszcze 3h.w kafejce na paharganj do ktorej sie wlasnie wbilismy na glebie spi wlasciciel sikh a przy kompie siedzi rusek wesolo gaworzacy na skypie.
ostatnie 2 dni dreptalismy po Bundi i Kota,opis tego z racji nieprzytomnosci autora bedzie nastepnym razem,a zamiast tego fotki.
piątek, 17 października 2008
permit story
po wieeelu godzinach w podrozy dotarlismy wczoraj rano do Delhi.Sama podroz byla bardzo przyjemna,o ile 9h w pociagu,8 h na lotniskach oraz 9 h w B777 moze byc przyjemne.Najprzejemniejsza jej czescia bylo jedzenie ukoronowane deserem kremowo-orzechowym w Emirates oraz ich system personal video,ktory to finalnie udalo sie rozgryzc...podchadzac do ladowania w Delhi.
Lokujac sie na Paharganju bo odespaniu wczorajszego zmeczenia pochodzacego z butelki nabytej w Dubai duty free z cola dzis probowalismy zalatwic permity do Arunachalu.Klawiatura na ktorej to pisze pochodzi z wczesnych lat 80-tych i dziala wybiorczo,wiec ogranicze sie do stwierdzenia,ze hinduska biurokracja nie ma sobie rownych na calym swiecie..po 3 h w ministerstwie spraw wewnetrznych okazalo sie,ze to zupelnie nie tam,tylko w arunachal bvagan,gdzie okazalo sie,ze to niezupelnie tam tylko tuz obok podobno,wiec po poltorej godziny poszukiwan w okolicy i nastepnie 15min jazdy riksza znalezlismy arunachal ministry of turism.Ale to znow nie do konca bylo to,na szczescie dostalismy odpowiednie namiary i nasz "hindu friend" Jamoh Umbrey z Liza Wold Travels insallah w poniedzialek skoluje permity,takze do tego czasu posiedzimy w Bundi,dokad ruszamy dzis wieczorem.
Nasza wiara i przekonanie,ze jest tam fajnie, wzrasta proporcjonalnie do ilosci klod rzucanych nam pod nogi,zebysmy tam nie pojechali.
A co do Indii to nic sie nie zmienily,nadal jest to najbardziej fascynujacy syf na ziemi.Ale Delhi juz nosi znamiona "swiatowej metropolii".Czesc terminalu lotniczego zostala zrewitalizowana (zlosliwi twierdza,ze na potrzeby teledysku bolywoodzkiego,moga miec racje),widzielismy tez jeden nowoczesny autobus miejski oraz hotspot w turist office na dworcu kolejowym New Delhi.Nowoczesnosc w domu i zagrodzie:)
Pozdrowienia z Paharganj
Lokujac sie na Paharganju bo odespaniu wczorajszego zmeczenia pochodzacego z butelki nabytej w Dubai duty free z cola dzis probowalismy zalatwic permity do Arunachalu.Klawiatura na ktorej to pisze pochodzi z wczesnych lat 80-tych i dziala wybiorczo,wiec ogranicze sie do stwierdzenia,ze hinduska biurokracja nie ma sobie rownych na calym swiecie..po 3 h w ministerstwie spraw wewnetrznych okazalo sie,ze to zupelnie nie tam,tylko w arunachal bvagan,gdzie okazalo sie,ze to niezupelnie tam tylko tuz obok podobno,wiec po poltorej godziny poszukiwan w okolicy i nastepnie 15min jazdy riksza znalezlismy arunachal ministry of turism.Ale to znow nie do konca bylo to,na szczescie dostalismy odpowiednie namiary i nasz "hindu friend" Jamoh Umbrey z Liza Wold Travels insallah w poniedzialek skoluje permity,takze do tego czasu posiedzimy w Bundi,dokad ruszamy dzis wieczorem.
Nasza wiara i przekonanie,ze jest tam fajnie, wzrasta proporcjonalnie do ilosci klod rzucanych nam pod nogi,zebysmy tam nie pojechali.
A co do Indii to nic sie nie zmienily,nadal jest to najbardziej fascynujacy syf na ziemi.Ale Delhi juz nosi znamiona "swiatowej metropolii".Czesc terminalu lotniczego zostala zrewitalizowana (zlosliwi twierdza,ze na potrzeby teledysku bolywoodzkiego,moga miec racje),widzielismy tez jeden nowoczesny autobus miejski oraz hotspot w turist office na dworcu kolejowym New Delhi.Nowoczesnosc w domu i zagrodzie:)
Pozdrowienia z Paharganj
poniedziałek, 13 października 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)
